Słodko kwaśna jest przeszłość
Gorzka jestem ja
Słone niezaprzeczalnie łzy
Słodkie marzenia
Kwaśne zwątpienia
A Ty...
Ty masz wiele warstw, każdą w innym smaku...
Za wszelką cenę chcesz mnie zaszufladkować.
To, co robię.
To, jak się ubieram.
To, co mówię.
To, czego słucham.
To, w co wierzę.
Każda moja myśl musi mieć odniesienie?
Nie mogę zmienić zdania?
Nie mogę być sobą, choć tak bardzo się staram?
Czy ja muszę spełniać wszystkie Twoje wymagania?
Czy muszę koniecznie gdzieś pasować?
Czy nie mogę być neutralna?
Gdzieś pośrodku?
Nie?
W takim razie chcę tę najmniejszą szufladę w lodówce, gdzie po zamknięciu drzwi zawsze gaśnie światło...
Tak jak lubię...
Burzysz moją harmonię.
Ehh... Życie, życie...
Zawsze znajdujesz mnie schowaną pod podłogą.
A ja mimo wszystko wolę, jak mnie nie zauważasz.
Taka dłuższa chwila samotności...
Pamiętasz, jak bardzo chciałam krzyczeć?
Tylko zabrakło mi słów.
I odwagi.
A teraz...
Teraz chciałabym milczeć już zawsze.
Zawsze.
Bo znów boję się słów.
Odliczam każde mrugnięcie powiekami.
Już tak niewiele zostało.
Zbieg okoliczności.
Łagodzących.
I znowu to samo.
Zaczekać?
A co jeśli Ty też się zgubisz?
Już wiem.
Już wszystko wiem.
Ja.
I żadnych niedomówień.