To miłe.
Snuć marzenia, choć wiadomo, że nie istnieje najmniejsza szansa, żeby się spełniły.
Mówisz sobie "To głupie, ne mogę w to wierzyć".
A jednak do ostatniego momentu masz nutkę nadziei, nutkę wątpliwości co do swojego zdania.
Gdy okazuje się, że faktycznie to tylko marzenie nie do spełnienia, uśmiechasz się do swej naiwności, ale odwracasz się, żeby się upełnić.
Cóż... Za plecami tylko spalone mosty...
Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some inner tide
At a higher altitude with flag unfurled
We reached the dizzy heights of that dreamed of world
Encumbered forever by desire and ambition
There's a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
go down this road we've been so many times
The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river
/Pink Floyd - High hopes/
1. Czy jest coś, czego się boisz?
2. Czy jest coś, o czym marzysz?
3. Czy jest cos, czego chciałbyś się pozbyć?
4. Czy masz myśl, która nie daje Ci spokoju?
5. Czy wierzysz w cuda?
6. Czy czasem z założenia nie robisz pewnych rzeczy?
7. Czy czasami masz ochotę odpuścić?
8. Czy uważasz nadzieję, za coś niezbędnego?
9. Czy czasem mówisz dwuznacznie?
10. Czy...?
10xTAK
I wmawia mi się, że to ja nigdy nie wiem.
Że jest mi wszystko jedno.
Nie.
nie...
Wszystko wydaje się byc absurdalne i przeczyć samo sobie. A jednak dochodzisz do wniosku, że ludzie miewają rację (czymkolwiek ona jest). Co więcej często. Za często, bo w takim razie się mylisz. A wydawało Ci się, że postępujesz właściwie. Gdzie się podziała Twoja schematyczność?
I nie mów, że przeraża Cię to, że nie możesz się poddać. Nie masz prawa tak mówić. Z każdych możliwych względów. Najlepiej milcz, bo mówisz zdecydowanie za dużo.
Nie jestem nikim specjalnym. Tyle ludzi było już takich jak ja. Dziwne, że kiedyś fascynowało mnie, jak można odnaleść się w poezji. Teraz potwornie denerwuje mnie to, że można w kilku słowach, jednej metaforze rozpracować czyjąś psychikę. Moją psychikę. Ponoć tak skomplikowaną... Bullshit!
EDIT /21:46/:
Przperaszam.
Że jestem niesprawiedliwa.
Że rzucam słowa na wiatr.
Że wiecznie mam pretensje.
Że postępuję wbrew wszystkiemu.
Że nigdy nie potrafię zrobić czegoś porządnie do końca.
Że sama podeptałam moje różowe okulary.
Przepraszam.
Pękłam cholera...
1. Chyba każdy jest w pewnym stopniu hipokrytą, ale doszłam do wniosku, ze w porównaniu do niektórych, jestem pod tym względem święta. Ręce opadają, jak się słyszy takie rzeczy. I ciągłe to pieprzenie w kółko o tym samym. Może i wychodzę w ten sposób na ignorantkę, ale czasem już po prostu nie chce mi się tego słuchać. What else should I be. All apollogies.
2. To nie jest tak, że żałuję, nie. Ja nie żałuję nigdy. Ale czasami uświadamiam sobie znaczenie rzeczy, które robię, czy mówię znacznie później i pozostaje taki niesmak. Tłucze mi się po głowie to jedno zdanie. A niech się tłucze. Może kiedyś się jeszcze do czegoś przyda. Nauczyć się żałować za późno chyba jest.
3. Odkąd zdałam sobie sprawę, że czas przepływa mi przez palce, jako tako udało się nad tym zapanować. I co dziwne, jednak mi się to nie podoba. Czas - mój największy wróg, moj najlepszy przyjaciel.
4. No i stało się. Już nie to, że nie rozumiem innych. Przestałam rozumieć siebie. No bo o co mi do cholery chodzi? Aspiracje. Jasne, jasne. Ściema tak jak wszystko inne. Przeciez znowu snuję się bez celu po tym świecie. Ktoś mnie zgasił jakimś drobnym słowem. Trudno to zrozumieć, lecz nic
Nie daje siły by żyć,
Jakaś misterna część
W konstrukcji zdarzeń
Pękła.
Chciałem zreperować świat,
A oto widzę, że sam
Jestem jednym z tych
Cholernych drani i świń.
Ludzie
Którzy zawsze piszecie "Ja" z litery ogromnej, wręcz monumentalnej
Którzy zawsze macię tę jedyną i bezwzględną rację
Którzy zawsze stawiacie kropkę na końcu zdania
Którzy znacie 3 uczucia, samouwielbienie, pogardę i litość
Którzy bierzecie więcej niż możecie dać
Którzy jesteście tak sprawiedliwi, że kiedy trzeba potraficie podzielić coś na 3 połowy
Którzy posiadacie zasób słów tak wielki, że nie mieszczą się w nim pojęcia takie jak "bycie słownym", "szczerość", "zobowiązanie"
Którzy czas liczycie w wysokości konsumpcji i eksploatacji
Którym do ideału brakuje tylko ludzkości...
Jesteś człowiekiem, czy Człowiekiem?
Ja jestem sobą.
Głupia...
Cała Twoja niechęć do ludzi, okazała się być niechęcią do samej siebie.
Jesteś hipokrytką.
Najbardziej u nich denerwują Cię cechy, które sama posiadasz.
Szkoda, że zdałaś sobie sprawę dopiero dziś w nocy.
I jeszcze jedno.
Że nie możesz ukryć swioch uczuć przed samą sobą. Bo nawet jeśli ukrywasz je przed innymi (tak jak lubisz), to sama zawsze będziesz o nich pamiętać.
A dziś znowu pada deszcz...
Zanim gdy na chwile zamknie oczy znikniesz
Zabierz jej, zabierz jej, zabierz jej z ręki nóż!
Ona ma siłę! Nie wiesz jak wielką!
Będzie spadać długo! Potem wstanie lekko!
/Varius Manx - Zanim zrozumiesz/
Dziwne, ale robi się czasem naprawdę ciepło w tym miejscu po sercu. Może i to rozległy obszar ale takie proste rzeczy wystarczą, żeby go ogrzać. I to tak na dłużej. Pierwsze od bardzo dawna kilka dni pod rząd, które naprawdę cieszą. Mówisz i masz. Odrobina pozytywnej energii. Ale i tak mam absolutnie wszystko w dupie, bo strasznie mi się spodobał ten stan ^^
I tylko chcę Cię ostrzec:
Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież
Ty masz taką mądrość głupią
Niech której wszyscy od Ciebie się uczą...
/KULT/
Lubię ten stan
Rozkoszne sam na sam
Cisza i ja
Cisza, ja i czas
Udaję, że świat zamyka się
W tych czterech ścianach, a za nim pustka
Lubię ten stan
Cisza, ja i czas
Świat jest taki beztroski
Kiedy ma się wszystko i wszystkich w dupie.
Dziś, Głupia, uśmiecham się do Ciebie.
I nawet Ty uśmiechasz się do mnie.
To takie łatwe myśleć schematami.
To takie łatwe być tą złą. ^.^
Kocham ten stan
Cudowne sam na sam
Kawa i ja
Papierosy, kawa, ja
Nie ma kumpli nie ma nieprzyjaciół
Nie licząc dwudziestu w paczce papierosów
Kocham ten stan
Papierosy, kawa, ja
/HEY/
Głupia!
Przecież nam zawsze wieje w oczy!
Nie zapomniałaś.
Pamiętam tylko, że była wtedy wiosna
Wiadomo - maj, te sprawy, drzewa całe w pąkach Serce pojemne jak przedwojenna wanna
I pragnienie by ją wypełnić
Uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia
Runęłam w nią rozkładając ramiona Spadałam całe lato i bym się roztrzaskała
Gdyby nie spadochron z wyrzutów sumienia
Mam czyściutkie sumienie
I bilet pewny do nieba bram!
Do wrót normalności zastukałam zimą
Gdzieś w okolicy Bożego Narodzenia
Jestem spowrotem i leżę przy Tobie
Czy szczęśliwsza? Nie wiem, ja nie wiem. Patrzę na Ciebie w nocy, gdy już uśniesz
Kładę się obok, oglądam nas w lustrze
I widzę i widzę od lat nieprzerwanie Podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie
/HEY-4pory/
+EDIT/ 20:49
Głupia!!
Sama się nakręcasz.
Sama się prosisz.
Sama się wpędzasz w paranoję.
Prawie sama.
Sama.