Z zamiarem odnalezienia przyjaciela - Tęczowego Misia,
Pobiegłam na strych
Niemal na wprost wejścia, wielki worek
Pełen wspomnień, pełen przygód, pełen zabawek
Nie widziałam ich już parę dobrych lat...
Uśmiecham się odnajdując pluszowego dinozaura
Ma na imię Dino, był od mojej kochanej śp. cioci Miki
Kolejny uśmiech - Lew Leon
Tak, to jemu przytrzasnęłam ogon szufladą
Dostojny, mocno sfatygowany, zgubił kokardkę
Uśmiech nie schodzi z twarzy
Słoń; króliczki - ten miał na imię Lola, a tamten..?; 4 takie same pieski; szpetny kotek z oberwanymi wąsami; wiewiórka Ruda Kitka - to co, że brunatna - prezent na Mikołajki; psy bliźniaki; Czerwona Mysz, którą pamiętam tylko ze zdjęć; dziesiątki innych pluszaków...
I nagle łza kręci się w oku.
Jesteś. Na samym dnie. Uśmiechający się przez łzy. Zwinięty w kłębuszek.
Tęczowy Miś.
Prawdziwy przyjaciel. Pierwszy w całym życiu. Niezwodny pocieszyciel. Już nie wróci na strych.
Czy są chwile, gdy nagle czujesz się tak samotnie?
Gdy nagle zastanawiasz się, o co tak naprawdę w tym chodzi?
Jaki ma sens?
Gdy zdajesz sobie sprawę, że tyle Cię jeszcze czeka?
I potrzebujesz tylko zobaczyć uśmiech na taj twarzy?
Że nie możesz przełknąć łez, bo rozpacz ściska Ci gardło?
Gdy pamiętasz absolutnie wszytsko?
I uśmiechasz się, bo to tylko chwila...?
Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopana niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść
Marchewkowe o ogrodzie miewam sny
W marchewkowym stanie jest najlepiej mi
Rosnę sobie - dołem głowa, górą nać
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
To wszystko tak pozytywnie zakręciło mi w głowie
Że nawet idąc sama ulicą się uśmiecham
Brak mi słów, jak jest inaczej
Tak cholernie dobrze
Tak jak powinno być zawsze
Dalej jest mi wszystko jedno
Ale inaczej
Tak, że cokolwiek się stanie
Będzie dobrze
Prawda?
Czuję się conajmniej tak, jakby mnie nie było.
Albo żyła w jakimś innym wymiarze.
Niby to wszystko mnie dotyczy, a tak naprawdę żyję w swoim świecie.
Tyle w nim nowości, więc czemu miałabym myśleć o czymś co dzieje się gdzieś na zewnątrz, albo o czymś, co już dawno się nie dzieje.
Chyba jeszcze nie wyszłam z transu.