Chwile sprzeczności.
Chwile dwulicowości.
Chwile szukania wszelkich możliwych punktów odniesienia.
Chwile rozumienia na opak.
Chwile podtrzymywania się na duchu.
Chwile osamotnienia w deszczowy poranek.
Wcale nie chce być taka aspołeczna. Samo mi tak wychodzi. Samo.
Wszystko jest samo, same, sam na sam, sama, samolubnie, samotnie, samobójcze, samoczynnie, samokrytyczne, samooskarżające, samounicestwienie, samouwielbienie, samowystarczalne, samozachowawczy, samozwańcze...
Śnilo mi się, że tylko ja nie umiałam latać... And then she'd say, it's Ok, I got lost on the way
but I'm a supergirl, and supergirls don't cry.
And then she'd say, it's alright, I got home, late last night
but I'm a supergirl, and supergirls just fly.
Pełnoletniam.
Nie lubię mieć urodzin, ale postanowiłam sprawić sobie prezent.
Mam dzisiaj dobry humor, nie katuję się rozkminami, łezki były ale tylko wzruszenia, a męczy mnie tylko to, że matula moja jest taka uparta.
Taki prezent dla mojego zmęczonego umysłu, serca, duszy zaowocował drugim prezentem. Przypomniałam sobie same przyjemności, które mnie w moim (omg! jakim to już długim) życiu spotkały. I trochę mnie poniosła wyobraźnia... Nie to, że źle... ale heh... pewne zdarzenia chciałoby się powtórzyć.. i powtarzać w nieskonczoność,, hmhmhm ^^
Jasnorzewska na dziś: Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
Nagła myśl i możliwość buchająca pieśnią,
o której sen ostrzegał radosnym półgłosem...
Zamiast ust, które jeszcze całować się nie śmią,
- papieros zapalony drugim papierosem.
Zetknięcie ramion w loży lub w głębi karety,
koncentrujące życie w rękawie!
Słodkie ognie bengalskie, rozkoszne rakiety,
i oczy roześmiane w śmiertelnej zabawie.
Shake-hand za długi nieco, a chcący trwać wiecznie,
i odpychanie ludzi: nie mówice! nie radźcie!
i słowa drżące, wdzięczne, niepotrzebne, śmieszne,
jak koronki i wstążki na przecudnym akcie
/Jasnorzewska
***
Bo ja, kiedy się denerwuję prawie nigdy nie krzyczę. Zacisnę zęby, zabiję wzrokiem, chamsko odparsknę. A potem będąc sama się rozpłaczę. I będę ryczeć do ostatniej emocji. Rzadko mi się zdarza narzekać na rodziców, ale to w jaki bezpodstawny sposób zabraniają mi tego pieprzonego, jednego wyjazdu jest po prostu przykre. Dawno mi na niczym tak nie zależało, więc przecież trzeba mi coś spieprzyć, bo nie daj boże byłabym szczęśliwa. Kupcie mi stryczek.
***
W twojej ręce jest świat. W twojej białej ręce. Gdy zechcesz, będzie jasny, genialny, gorący,
muzyczny, malarski, kwitnący, szumiący...
Nie będzie więcej zimy.
Będzie primavera.
Powiedz mu, niechaj żyje lub niechaj umiera. Powiedz. Powiedz prędzej.
/Jasnorzewska
-Chyba się nie zrozumieliśmy. - uśmiecha się z zażenowaniem przeczesując włosy. Wzrok utkwiony gdzieś w przestrzeni, na wysokości parapetu.
-Co masz na myślii? - oficjalny, beznamiętny głos, jakby nie był wstanie wpaść do uszu schowanych za parawanem włosów.
-To coś jakby... rozmijanie się w oczekiwaniach. - wyrywa się z ust, które nie zostały stworzone do mówienia, zwłaszcza takich słów. Na twarzy pojawia się grymas głębokiego zamyślenia. Usta przez moment jeszcze poruszają się bezdźwięcznie, milczą jednak czując na sobie wzrok.
-W oczekiwaniach na...? - zastanawiając się nad możliwą odpowiedzią pochyla czoło do przodu.
-Na co...? Co?! Nie, nie, już nic. Już nic... - Zaskoczenie i zbicie z tropu chowa pod przykrywką uśmiechu typu "no metter".
***
Autosugestia, autodestrukcja, mentalny masochizm i inne objawy.
Coś jednak wyróżnia ten dzień od kilku poprzednich. Nie mogę znaleźć punktu wyjścia. Zabiję to uczucie, a co!
SOAD powraca do łask. Zrobię sobie dobrze hx. Pewnie znów zaśpię do szkoły. Pewnie znów zasnę zastanawiając się, czy w ogóle kiedyś będzie jutro.
Już wiem, co jest nie tak. Zawiodłam kilka osób. Kilka cholernie ważnych osób.
Edit>19.02.2007>20:36
Nagminni konsumenci gładkich słów i myśli podanych na tacy! Te kilka zdań na końcu powyższej notki, dorzucone jako hipoteza i zwykły impuls... Nie zaprzątajcie sobie nimi głowy. Nie w tym rzecz, uwierzcie.
(...)
A we mnie biało, biało, cicho, jednostajnie -
Bo noszę w sobie wszystkich barw skupioną tajnię. -
O jakże się w bialości mojej bieli męczę -
chcę barwą być - a któż mnie rozbije na tęczę?
/Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Chociaż właściwie ze względu na wszystko i cokolwiek mam to w dupie.
Nie zdziwiłabym się, gdybym rano nie otworzyła już oczu, bo czuję się wręcz agonalnie.
Edit>17.02.2007>7:59
Odbieranie komuś marzeń jest kurewsko niesprawiedliwe.
Kiedy tracisz resztki sił i głosu prosząc, a w odpowiedzi słyszysz:
"Masz chrypkę, nie wysilaj się."
to coś tu jest nie w porządku.
A potem kiedy pół nocy leżysz samotnie na tym wielkim, pustym łóżku, zwijając się w płaczu, jedyne na czym Ci zależy to usłyszeć szept: "Nie płacz, jakoś to będzie". Ale przecież jesteś sam.
Dlatego tak bardzo, bardzo dziękuję tym, którzy choć na moment potrafią mnie uszczęśliwić. Tak nie wiele trzeba, a tak wiele znaczy...
Edit>17.02.2007>8:32
Nie proszę o zrozumienie duszy, ale prostych, jasnych, ociosanych z jakichkolwiek aluzji słów. Widocznie szczerość nie jest dobrym narzędziem do walki. Ysh.
Pani Serce obudziła się rano cała drżąc. Poszła na przechadzkę z Namiętnością. Doskonale się dogadały i wspólnymi siłami skleiły kilka słów w list. Mieszały ze sobą czułość i perwersję, aż w końcu duumnie zakończyły swe dzieło. Potem jednak Pani Serce zechciała podzielić się tym wszystkim z Sumieniem. Jako, że nigdzie nie mogła go odnaleźć, pogrążyła się w dyskusji z Panem Rozsądkiem. Dyskusja przeradzając się w kłótnię pozbawiła Panią Serce najmniejszych złudzeń. Zrezygnowana dołożyła owy list do tych niewysłanych i poszła topić się w herbacie. Pan Rozsądek jednak okazał odrobinę litości i ukazał Pani Serce kilka dróg, którymi może podążyć. Każda z nich miała równocześnie coś kuszącego i odpychającego. Zagubiona, w końcu zdecydowała się podjąć próbę zmieniając jednak tor obranej ścieżki zgodnie z radami Pana Rozsądku, które w efekcie brzmiały niczym z "Poradnika z Claudii". Na koniec Pani Serce uśmiechnęła się do siebie i zapadła w półsen, żeby szybko móc wstać, gdy tylko ujrzy pierwsze promienie słońca.
Edit>14.02.2007>19:34 Dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia, albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś;to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii; to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.
/Wojciech Eichelberger
Takich przekonań wymagają od nas mężczyźni. Najgorsze jest to, że oni też są o tym przekonani. Czyż to nie słodkie?
Po osiemnastce. Szkoda, że to już po, ale wielu ludzi zaskoczyło mnie tak cholernie pozytywnie. Inni mniej. Ale generalnie fajność ^^
Odurzony Piotruś Pan
Zwykle w centrum świata stał
Wieczny chłopiec taki był
Przegrał wszystko nie poczuł nic
Gdy pełna szklankę wychylił znów
Rosły mu skrzydła i wtedy się czuł
Powiedz Georgy Best, co poszło źle
I jak mogłeś wszystko tak spieprzyć
Odurzony Piotruś Pan
Książe życia umiera sam
Spadając z krzesła mówił mi tak:
"Nie umierajcie tak jak ja"
Powiedz Georgy Best, co poszło źle
I jak mogłeś wszystko tak spiepszyć
Powiedz Georgy Best, co poszło źle
Dlaczego nie udało się Tobie
/Myslovitz/
Edit>11.02.2007>18:04
"Nie zostawię Cię"
Zostawiasz mnie na nowo każdego dnia. Każdej nocy. Gdybyś był, a nie bywał raz na jakiś czas...
Nie rozumiem. Ludzie są zaprogramowani w jakiś cholernie dziwny sposób. Każde najdrobniejsze działanie muszą choć w najmniejszym stopniu sobie komplikować. Nie mówię, że Ty, czy ja. W ogóle. Popatrz na to z szerszej perspektywy. Ile razy robisz coś, co można było zrobić łatwiej? Ile razy mówisz coś przez ogródki? Ile razy wyrażasz siebie poprzez kogoś innego? Tak łatwiej? Łatwiej skomplikować? Paradoks. Cóż... Jeden z wielu w ludzkim istnieniu...
***
Poniekąd męczące. Ale miłe. :) Chociaż cholera to wie.
***
A. przyjedzie na 80% Yaaay ^.^
***
Edit>20:20
Ostatnio masz dużo racji. Ale to niestety tylko "dużo racji" esh... "...i cierpię tak, jak Bóg jest szczęśliwy, sam w sobie, sam dla siebie."
Nade mną gasną latarnie
Przy mnie spalają się żarówki
Widocznie potrzebuję innego światła
Ognia, który nie spala, a który płonie zawsze
Ognia dającego ciepło, jak słońce
Słońce...